Dawno temu, w królestwie otulonym łagodnymi wzgórzami i srebrnymi lasami, królowa siedziała zimą przy oknie i szyła. Patrząc na padający śnieg, zapragnęła dziecka białego jak śnieg, z ustami czerwonymi jak płatki róży i włosami czarnymi jak heban.
Gdy życzenie się spełniło, nazwała córeczkę Śnieżką.
Dobra królowa nie dożyła jednak chwili, gdy córka podrosła. Z czasem król ożenił się ponownie. Nowa królowa była piękna, lecz jej serce chłodziła zazdrość. Codziennie rano pytała magiczne lustro:
„Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie?”
I codziennie lustro odpowiadało: „Ty, królowo, jesteś najpiękniejsza.”
Mijały lata. Śnieżka rosła dobra i łagodna. Dzieliła się chlebem z ptakami, uśmiechała do służby i mówiła miękko nawet wtedy, gdy było jej smutno. Pewnego ranka lustro powiedziało coś nowego.
„Jesteś piękna, to prawda. Lecz Śnieżka jest piękniejsza od ciebie.”
Twarz królowej stwardniała. Zazdrość wypełniła ją jak burzowa chmura. Rozkazała myśliwemu zaprowadzić Śnieżkę głęboko do lasu i tam ją zostawić.
Myśliwy prowadził Śnieżkę wśród drzew. Gdy zobaczył jej ufne oczy, gniew w nim zgasł. „Nie mogę cię skrzywdzić” — szepnął. „Biegnij, mała. Biegnij daleko i nie wracaj.”
Śnieżka biegła, aż zabolały ją nogi. Wieczór pomalował niebo na fioletowo. Wreszcie znalazła maleńką chatkę schowaną między korzeniami i kamieniami.
W środku stało siedem małych łóżek, siedem małych talerzyków i siedem małych krzesełek. Wszystko było schludne, choć zakurzone po długim dniu pracy. Śnieżka była tak zmęczona, że skubnęła okruszek chleba, łyknęła kroplę wody i zasnęła na łóżkach.
Gdy nadeszła noc, wróciło siedmiu krasnoludków z gór, gdzie wydobywali lśniące kamienie. Zastali uchylone drzwi i dziewczynkę śpiącą jak cichy sen.
„Któż to?” — szepnął jeden.
„Wygląda na dobrą” — rzekł drugi.
Pozwolili jej spać do rana. Gdy Śnieżka się obudziła, opowiedziała im swoją historię. Krasnoludki słuchały uważnie.
„Możesz z nami zostać” — powiedzieli. „Pilnuj, by w chatce było ciepło i bezpiecznie. Ale uważaj na obcych. Zazdrość ma długie ramiona.”
Śnieżka została. Zamiatła podłogi, śpiewała do czajnika i wypełniała chatkę śmiechem. Krasnoludki polubiły ją bardzo. Każdego wieczoru wracali z opowieściami o błyszczących jaskiniach, a Śnieżka opowiadała im o ptakach i kwiatach.
Daleko stąd królowa znów zapytała lustro. Gdy dowiedziała się, że Śnieżka żyje, przebrała się za starą handlarzę. Wniosła do lasu koszyk ładnych rzeczy.
„Piękne sznurówki dla pięknej dziewczyny!” — wołała.
Śnieżka, grzeczna jak zawsze, uchyliła drzwi. Kobieta sznurowała suknię tak mocno, że Śnieżce zakręciło się w głowie i osunęła się na podłogę. Na szczęście krasnoludki wróciły wcześniej. Poluzowali sznurówki i Śnieżka znów odetchnęła.
„Nie otwieraj drzwi!” — błagali.
Lecz królowa spróbowała jeszcze raz. Tym razem przyniosła lśniące jabłko, w połowie różowe, w połowie złotawe.

„Prezent dla ciebie, drogie dziecko” — uśmiechnęła się. „Czerwona strona jest najsłodsza.”
Śnieżka pamiętała ostrzeżenie. A jednak jabłko wyglądało niewinnie, a głos kobiety był łagodny. Śnieżka ugryzła odrobinę czerwonej strony.
Zaraz zapadła w głęboki, dziwny sen.
Gdy krasnoludki ją znaleźli, nie mogli jej obudzić. Płakali, a potem zbudowali przezroczyste kryształowe łoże, by nadal widzieć jej łagodną twarz. Czuwali przy niej dniem i nocą.
Pewnego wiosennego poranka przez las przejeżdżał podróżujący książę. Ujrzał Śnieżkę śpiącą jak płatek śniegu w szkle. Łagodnie odezwał się do krasnoludków i poprosił, by mógł pomóc jej strzec.
Gdy ostrożnie przesuwali kryształowe łoże, kawałek jabłka wypadł Śnieżce z ust. Dziewczynka głęboko odetchnęła i otworzyła oczy.
„Gdzie ja jestem?” — zapytała cicho.
„Jesteś bezpieczna” — odparli krasnoludki, tańcząc z radości.
Wieść o jej przebudzeniu pobiegła dalej niż śpiew ptaków. Władza zazdrosnej królowej osłabła, gdy królestwo poznało prawdę o jej okrucieństwie. Śnieżka wybaczyła to, co dało się wybaczyć, i znów wybrała dobroć.
Często odwiedzała krasnoludki, przynosząc ciasta i opowieści. A w ciche noce, gdy księżyc zawisał nad srebrnym lasem, siedmiu przyjaciół nadal nuciło piosenki, których nauczyła ich Śnieżka.
I tak Śnieżka żyła otoczona przyjaźnią, a chatka w lesie pozostała miejscem, gdzie dobro zawsze było mile widziane.
Koniec.
Na podstawie baśni braci Grimm z domeny publicznej, łagodnie zaadaptowanej na dobranoc.

